Zaznacz stronę

Oliwia Kwaśkiewicz ma 17 lat i jest laureatką ogólnopolskiego konkursu „Szkoła marzeń”. Konkursowi temu patronował Senat Rzeczypospolitej Polskiej. Poniżej część II jej pracy

(Śródtytuły pochodzą ode mnie, a w następnym felietonie odwołam się do tego tekstu)

Szkoła marzeń to szkoła współpracy między uczniami, a nie wyścig szczurów.

To miejsce, gdzie kształtują się nasze charaktery i zainteresowania. To tu uczymy się relacji międzyludzkich, budujemy naszą postawę życiową i kształtujemy wizerunek własny. Nie jesteśmy oceniani przez ludzi w skali tego jakie mamy stopnie, lecz jacy jesteśmy dla siebie i jak potrafimy sobie radzić w życiu. Szkoła powinna być symulacją życia codziennego z możliwością popełniania błędów, na które nie będzie miejsca w przyszłości. Powinna uczyć nas poprzez rzeczywiste działania, symulacje, samorealizację, a nie przez słuchanie i czytanie. Powinna też zacierać postawę roszczeniową, która teraz jest bardzo powszechna. Ludzie będący na etatach lub posiadający małą edukację finansową uważają, że to państwo powinno im wszystko zapewnić. Domagają się emerytur, świadczeń zdrowotnych, rent, pewnych miejsc pracy, podwyżek, a sami nic nie robią by poprawić sytuacje w państwie. Nie są oni przygotowani przez szkołę do prawdziwego życia, które polega na gromadzeniu aktywów. To one dają nam zabezpieczenie finansowe na życie. Są one jedyną pewna formą stałego przypływu pieniędzy do naszego portfela.

Ludzie z postawą roszczeniową nigdy nie będą szczęśliwi, ponieważ zawsze będą zarzucać komuś coś, co sami powinni zrobić.

Szkoła marzeń powinna uświadomić nam, że nic nam się tak naprawdę nie należy. Wszystko co chcemy powinniśmy osiągnąć sami, a nie oczekiwać, że to dostaniemy to tylko dlatego, że się urodziliśmy. Życie w tych czasach jest naprawdę ciężkie, ponieważ każdy czegoś chce. Państwo nie jest w stanie zaspokoić wszystkich oczekiwań obywateli, lecz ludzie tego nie rozumieją. Grupy zawodowe domagały się podwyżek i wtedy nasunęło mi się pytanie: po co wybierały tą pracę, skoro nie odpowiada im pensja i co takiego zrobiły, żeby ta podwyżka była uzasadniona? Odpowiedź brzmi: nic. Tu pokazały tylko swoją postawę roszczeniową. Chciały robić nadal tyle samo, ale więcej zarabiać. Każdy by chciał nic nie robić i dostawać za to pieniądze. Zabezpieczenie finansowe to coś, czego teraz ludzie szukają, ale robią to źle. Domagają się tego od państwa, a państwo nie jest w stanie tego zapewnić. To dlatego zwiększa się wiek emerytalny, to dlatego maleją emerytury, ponieważ każdy tylko oczekuje. Trzeba z tym skończyć. Nie możecie nam mówić, że jak będziemy pracować, to dostaniemy emeryturę, ponieważ za parę lat mogą one już nie istnieć. Nie uczcie nas oczekiwać, bo to słabi oczekują. Uczcie nas działać, uczcie nas jak uniezależnić się od państwa, pokażcie nam drogi do samodzielności. To jest teraz ważne, bo jeżeli ta postawa roszczeniowa będzie w nas kształtowana, może się z nami stać to samo co z Grecją, pogrążymy się w kryzysie. To nie jest celem edukacji. Wszystko, czego nas uczycie, ma później odzwierciedlenie w rzeczywistym życiu. Wszystko, co nam powiecie – i to czego nam nie powiecie – ukazuje się z czasem. Zadbajcie o naszą przyszłość i pokażcie nam czarno na białym, jak wygląda prawdziwe życie.

Idealna szkoła, szkoła moich marzeń, skupiałaby się na wszystkich ważnych elementach prawdziwego życia. Edukacja finansowa byłaby obowiązkowa, a proces nauczania skupiałaby się na hierarchii potrzeb Maslowa. Zapewniłaby uczniom bezpieczeństwo – drugi poziom hierarchii. Teraz, gdy tego nie robi, ludzie opuszczający szkołę są chciwi i potrzebujący.

Musimy poznać inne bezpieczeństwo finansowe, nasz kontekst nie może zamknąć się na celu zdobycia wypłaty.

Dopiero zapewnienie tych potrzeb na drugim poziomie hierarchii Maslowa pozwoliłoby uczniom piąć się w górę i dążyć do samorealizacji. Nie można wmawiać nam, że tylko wypłata zapewnia bezpieczeństwo, ponieważ później nie potrafilibyśmy sobie poradzić podczas utraty pracy. Moja idealna szkoła opierałaby swoje sposoby nauczania na trójkącie efektywności zapamiętywania. Uczyłaby nas rzeczywistych działań, pozwalałaby wygłaszać różne mowy, brać udział w różnych dyskusjach. W teraźniejszych szkołach jest tego stanowczo za mało. Teorii, której się uczymy, nie potrafimy wykorzystać w praktyce, przez co bardzo szybko zapominamy nabyte wiadomości. Przez to nasza nauka jest mało efektywna. Wiedza ogólna jest bardzo ważna, ale powinna ona obejmować każdy kierunek, w tym informacje o pieniądzach. Taka szkoła mogłaby nas przygotować w 100% do prawdziwego życia i to byłaby szkoła idealna, ponieważ dostalibyśmy w niej ogólne informacje na różne tematy, ale też wiedzę praktyczną, potrzebną do prawidłowego funkcjonowania w świecie dorosłych.

W idealnej szkole mam szansę rozwijać się duchowo.

Nie mam narzuconej wiary i nie jestem zmuszana do modlitwy. Przedmiot zwany religią nie uczy mnie, co jest dobre, złe, nie uczy mnie, kto to jest Bóg i nie mówi mi, że jak nie będę chodzić do kościoła, to nie trafię do nieba. To wszystko jedna wielka bujda. Każdy ma prawo wierzyć, w co chce, ale ma obowiązek poznać inne religie, jak one funkcjonują i jak wpływają na społeczeństwo. Te lekcje powinny rozwijać nas duchowo, uczyć postępować zgodnie z własnym sumieniem i moralnością. W idealnej szkole uczylibyśmy się szukać różnych rozwiązań w życiu, nie dzieląc ich wyłącznie na dobre i złe, ponieważ zawsze jest coś pomiędzy, coś, co nie jest do końca dobre, ale też nie jest do końca złe. Kształtowałaby w nas zachowania, które pozwoliłyby na życie zgodne z własnym sumieniem. Celem tych lekcji nie byłoby pogrążanie nas w pewnego rodzaju znudzeniu, tylko zmuszanie nas do przemyśleń nad własnym życiem, tym jak ono wygląda, czy warto w nim coś zmienić. Zmuszałyby nas do pracy nad sobą i swoim postępowaniem, dążąc do wypracowania w nas samorealizacji. Pomogłaby nam osiągnąć poziom, na którym poznalibyśmy sens naszej edukacji i zaczęlibyśmy rozumieć, po co tak naprawdę chodzimy do szkoły, co prowadziłoby do tego, że sami chcielibyśmy się kształcić. Powinna też od najmłodszych lat uczyć nas tolerancji i szacunku do wszystkich. W dzisiejszych czasach jest wiele rzeczy, które różnią ludzi, są to m.in.: religie, wygląd, gust muzyczny, pochodzenie, poglądy itd. Musimy wiedzieć, że nie możemy poniżać kogoś tylko dlatego, że jest inny niż my. Na religii nakłaniano by nas do rozmów, a nie do agresji podczas trudnych sytuacji lub kłótni. Jej zadaniem byłoby uczyć nas rozwiązywać problemy związane z naszymi uczuciami.

Po wysłuchaniu mnie zastanówcie się, czy warto nam pomóc?

Czy warto zapewnić nam odpowiednią edukację finansową, dzięki której będziemy więcej wymagać od siebie, a mniej od państwa? Czy warto nauczyć nas, jak być prawdziwymi kapitalistami? Czy warto mieć w swoim państwie ludzi potrafiących tworzyć miejsca pracy? Czy warto nauczyć nas, jak być samodzielnym? Pomogę wam odpowiedzieć: warto. Dajcie nam szansę na idealną edukację, a my damy szansę na idealną sytuację w państwie. Dajcie nam szansę na radzenie sobie z problemami, w które wmieszane są nasze uczucia. Dobra edukacja jest podstawą dobrego życia. Pozwoli ona nam na ograniczenie postawy roszczeniowej i da nam dużą przewagę w przyszłym życiu. Pozwoli nam poprawić sytuację w kraju, a może nawet na świecie. Dzięki niej będziemy umieli radzić sobie z kryzysem w inny sposób niż dodrukowywanie pieniędzy. Pomoże nam ona zmniejszyć dług publiczny i przyspieszy przepływ pieniędzy. Skończy się wyścig szczurów, który dawno opanował ludzi. Zastanówcie się, czy chcecie kolejne jednostki pracujące na etacie, czy mądrych i samodzielnych ludzi, którzy rozsądnie zarządzają pieniędzmi. Dając nam odpowiednie lekcje religii pozwolicie nam na spokój duchowy, który pozwoli nam na samorealizację i da wpływ na to, co dzieje się z naszym życiem. Zastanówcie się, czy warto.

Pin It on Pinterest